|
Historia powstania
pewien bardzo deszczowy dzień, a był to dzień urodzin młodego Bellatora ab Lumnis'a (Wojownika światła), w którym ów młodzieniec postanowił opuścić swój dom zdarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał - wypełniła się pierwsza z trzech przepowiedni starej Mantejon:
Zakonu Światłości -Młodzieniec wyruszy w świat, jednak już na początku swej wędrówki spotka go strach, zwątpienie i chęć powrotu, a stanie sie to za sprawą - jak powiedziała wróżbitka - błyszczącego nieznajomego..... Tak więc młody Bellator przemaszerował 5 dni, a w 6 noc na jego drodze stanął rycerz, co można było stwierdzić po jego orężu i zbroi, którą miał na sobie. Nieznajomy zapytał zimnym, dźwięcznym głosem: -Kim jest ten, który stoi przed mym obliczem? Bellator nie odpowiedział. -A więc giń łotrze, za chwałę!!!! - Krzyknął rycerz i ruszył do ataku Młodzieniec nie zdążył nawet mrugnąć, a postać rycerza już wznosiła nad nim długi, połyskujący w świetle księżyca miecz. Gdy rycerz zobaczył wystraszone oblicze Bellatora zaśmiał się i odchylił przyłbicę. - Kolejny wędrowiec, a już myślałem, że w końcu użyje swej "błyskawicy", jak Cię zwą? - Bellator ab Lumnis sir! - A więc ruszaj w drogę, ach byłbym zapomniał, jam jest Kereloth - Lord Pogranicza. Bywaj! Tak właśnie splątały się losy Ballatora ab Lumnisa i Kerelotha. Druga przepowiednia wyroczni spełniła się w niespełna rok po tym wydarzeniu, a brzmiała ona tak: -Drogi młodzieńca i rycerza rozeszły się, jednak za sprawą bogów - a konkretnie Belenosa, boga Słońca - ich ścieżki zejdą się ponownie, a więzy przeznaczenia łączące te postaci doprowadzą do powstania niezwykłej warowni, którą każdy podróżnik będzie podziwiał, a wojownik będzie się bał do niej zbliżyć. A stało się to na turnieju rycerskim gdzie był zarówno Kereloth jak i Bellator, który otrzymał przydomek "Pan Smoków", po walce z legendarnym Khor Hannem - Czarnym, wulkanicznym smokiem. Właśnie oni byli finalistami turnieju - Kereloth po raz kolejny zaśmiał się swym jakże znajomym, dźwięcznym głosem po czym rzekł: -Powodzenia - i wziął do ręki kopię a swój miecz schował do pochwy. Bellator uczynił to samo po czym dosiadł swego czarnego jak węgiel rumaka. Walka trwała nadzwyczaj długo - na początku wojownicy uderzyli na siebie łomocąc pancerze kopiami, jednak żaden z nich nie spadł z siodła więc obaj ruszyli po raz drugi i trzeci. Po czwartym starciu wojownik światła poczuł przenikliwy ból w lewym boku i osunął się z siodła. Z trudem wstał, wyciągnął miecz a tarczę przycisnął do bolącego boku. Kereloth na znak honoru również zsiadł z konia, jednak wynik walki był już przesądzony. Wystarczył jeden celny cios by Bellator upadł na kolana i wyciągnął biała chustę na znak poddania się. Turniej ten organizował król Bałtów We'ergon, a walki toczono na śmierć i życie. Lumnis czekał na to, że Lord Pogranicza wzniesie miecz i zada cios lecz on tylko podał mu swą dłoń i rzekł: -Teraz Cię opuszczam, ale zapewne jeszcze kiedyś sie spotkamy.... Z tymi słowy dosiadł konia i ruszył galopem w dal, Bellator bez zastanowienia uczynił to samo, ale szlachetny czyn Kerelotha zapadł mu głęboko w pamięci....... Trzecia przepowiednia brzmiała: -Młodzieniec i rycerz spotkają się po raz trzeci a owocem ich przyjaźni będzie zakon światła, który będzie służył wyższym wartościom a piecze nad nim obejmie sam Belenos - Bóg światła i nic już nie przyćmi jego wielkości. Tak też się stało. |
||||||||||||||||||||
Created by: Zizu (Dominus ignis) |